Otwórz oczy, usłysz nas - naprawdę jesteśmy!

Nawigacja

Rotator zdjęć

Zdjęcie Okładki książki projektowej
Zdjęcie: Rehabilitacja – wspomaganie rozwoju
Zdjęcie: Nauka orientacji przestrzennej
Zdjęcie: Warsztaty rzeźbiarskie w Orońsku
Zdjęcie Spotkania klubowego
Zdjęcie Obozu przetrwania
Zdjęcie: Więcej niż praca

Informacje

Zdjęcie: Okładka ksiązki projektu

Otwórz oczy, usłysz nas – naprawdę jesteśmy!

„To tacy ludzie są na świecie? Niesłyszący i niewidomi jednocześnie? To musi być największe nieszczęście!” – powiedział pewien mężczyzna, któremu wyjaśniłem, że jestem głuchoniewidomy. Jednoczesne uszkodzenie słuchu i wzroku rzeczywiście w dużym stopniu utrudnia lub wręcz uniemożliwia kontakt z otoczeniem, a także ogranicza mobilność oraz podejmowanie różnych aktywności życiowych. Nie oznacza jednak dna rozpaczy. Ufam, że przekonacie się o tym Państwo po obejrzeniu wystawy.

W Polsce żyje siedem - osiem tysięcy osób głuchoniewidomych. Są wśród nas tacy, którzy zupełnie nie widzą i zupełnie nie słyszą, widzą bardzo słabo i bardzo słabo słyszą, nie widzą i słabo słyszą albo nie słyszą i słabo widzą. Niektórzy rodzą się z głuchoślepotą, innych dotyka ona w dorosłym życiu w wyniku chorób, urazów, źle przeprowadzonych operacji albo starzenia się. Resztki słuchu i wzroku – o ile jesteśmy w nie wyposażeni – wspomagamy bardzo mocnymi aparatami słuchowymi, systemami FM, implantami, silnymi lupami oraz okularami. Część z nas mimo utraty słuchu jest w stanie mówić, jeśli od dziecka była do tego zachęcana. Inni porozumiewają się za pomocą języka migowego lub lorma – alfabetu „pisanego” na dłoni.

Wystawa fotograficzna, na którą Państwa serdecznie zapraszamy, zatytułowana „Otwórz oczy, usłysz nas – naprawdę jesteśmy!”, ukazuje na 40 zdjęciach różne formy aktywności osób głuchoniewidomych i ich rodzin, a także działania jakie podejmuje Towarzystwo Pomocy Głuchoniewidomym, jedyna w Polsce organizacja wspierająca ludzi cierpiących na głuchoślepotę. Fotoreportaże Piotra Stanisławskiego przedstawiają rehabilitację dzieci, naukę i przygotowanie do samodzielnego poruszania się w przestrzeni miejskiej, pracę, warsztaty rzeźbiarskie w Orońsku, spotkanie klubowe oraz obóz dla amatorów survivalu.

Grzegorz Kozłowski,
współzałożyciel i przewodniczący
Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym

Zdjęcie: Rehabilitacja

Rehabilitacja – wspomaganie rozwoju

Ośrodek Klimczok w Ustroniu Morskim gości latem ok. 20 rodzin z głuchoniewidomymi dziećmi, które przyjeżdżają tu na warsztaty i zajęcia rehabilitacyjno-edukacyjne. Przez niemal dwa tygodnie pod okiem doświadczonych terapeutów biorą one udział w zajęciach mających na celu udoskonalenie ich umiejętności oraz komunikacji z rodzicami. Zabawy w grupie wykorzystujące metodę ruchu rozwijającego Weroniki Sherborne poprawiają interakcję oraz orientację w przestrzeni, pozwalając nawiązać dzieciom swobodne relacje z otoczeniem. Zajęcia ogólnorozwojowe usprawniają je ruchowo. Ważne są też nauka i poszerzanie zasobu gestów oraz zajęcia stymulujące percepcję wzrokową i słuchową. Istotną część rehabilitacji stanowi również integracja sensoryczna, w ramach której dzieci uczą się adekwatnego reagowania na bodźce. Ten rodzaj terapii pomaga organizować informacje płynące do mózgu z różnych zmysłów: dotyku, węchu, równowagi, resztek wzroku i słuchu.

„Dziecko głuchoniewidome potrzebuje wielu bodźców, które będą stymulowały resztki jego wzroku, słuchu, rozwijały komunikację i usuwały lęk przed kontaktem z otoczeniem – mówi Bożena Więckowska, koordynator warsztatów rehabilitacyjnych. – W czasie tego typu wyjazdów rodzice dostają dużą dawkę nowej wiedzy, dzięki której lepiej się orientują, jak postępować z dzieckiem”.

Zdjęcie: Orientacja Przestrzenna

Nauka orientacji przestrzennej

Nauka poruszania się w najbliższym otoczeniu stanowi istotny element wychowania dziecka głuchoniewidomego. Orientacja w przestrzeni to także jedna z umiejętności związanych z zaradnością życiową rozwijanych w szkołach, do których uczęszczają dzieci ze sprzężonym uszkodzeniem słuchu i wzroku, np. w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Laskach. Obecnie przebywa tam kilkoro młodszych i starszych dzieci głuchoniewidomych. Biorą one udział w różnych zajęciach mających pomóc im stać się bardziej niezależnymi i nabrać pewności siebie.

Technik samodzielnego poruszania się z białą laską uczą się dopiero młodzież i dorośli. Dla osoby głuchoniewidomej z całkowitym lub głębokim upośledzeniem wzroku i słuchu przemieszczanie się w przestrzeni miejskiej stanowi prawdziwe wyzwanie. Musi ona maksymalnie wykorzystywać zachowane resztki wzroku i słuchu, a także uruchomić inne zmysły: węchu, kinestetyczny (mięśniworuchowy) oraz somatyczne (dotyku, wibracji i temperatury). Ważną rolę odgrywają także czynniki psychiczne – pamięć, wyobraźnia, skupienie, spostrzegawczość, myślenie i zdolność wyciągania wniosków, spokój oraz stanowczość.

„Opanowanie samej techniki nie jest takie trudne, jak umiejętne wykorzystywanie jej w różnych sytuacjach i zmieniającym się otoczeniu – mówi Małgorzata Książek, tyflo- i surdopedagog, instruktor orientacji przestrzennej. – Nauka samodzielnego poruszania się osoby głuchoniewidomej polega głównie na tym, aby potrafiła korzystać z punktów orientacyjnych i poznała określone techniki poruszania się z białą laską czy przewodnikiem. Wiąże się ona także z nauką umiejętności proszenia o pomoc, asertywnego odmawiania pomocy w niektórych okolicznościach czy też z nauką korzystania ze środków komunikacji miejskiej. Wiele osób głuchoniewidomych porusza się jednak w praktyce z przewodnikiem, zwłaszcza w nowych miejscach czy wówczas, gdy mają problemy z równowagą, jak w zespole Ushera”.

Zdjęcie: Warsztaty rzeźbiarskie w Orońsku

Warsztaty rzeźbiarskie w Orońsku

Grupa głuchoniewidomych twórców przyjeżdża na warsztaty rzeźbiarskie do Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku co roku. Pod okiem artystów rzeźbiarzy, prof. Ryszarda Stryjeckiego i Mieczysława Syposza, doskonalą swój kunszt artystyczny i poznają tajniki rzeźbienia w glinie.

Głównym tematem warsztatów w 2013 r. był portret i autoportret. Cześć artystów tworzyła podobizny pozostałych uczestników warsztatów, inni przedstawiali siebie lub znane i mniej znane postaci. Podczas procesu twórczego dłonie i palce zastępują oczy. Poznawanie dotykiem twarzy modela (kolegi, swojej lub figurki służącej za wzór), rozpoznawanie kształtu i detali, a następnie przenoszenie ich na rzeźbę stanowią charakterystyczny element działań rzeźbiarzy głuchoniewidomych. Pracują oni w szczególnym skupieniu, precyzyjnie odzwierciedlając zapisany w wyobraźni obraz w glinianej materii i nadając jej odpowiednią formę. Artyści głuchoniewidomi tworzą zwykle duże rzeźby z dużymi detalami, co nadaje rzeźbom wyjątkowego wyrazu.

„Nic tak jak rzeźbienie w Orońsku męża nie uspokaja – mówi żona Czesława Kurowskiego. – Cały rok czeka na te warsztaty. Gdyby nie przyjechał, byłby naprawdę chory. Kiedy nie ma zajęcia, różne myśli przychodzą mu do głowy, zastanawia się, dlaczego nie widzi i nie słyszy, po co żyje. W Orońsku dostaje skrzydeł”.

Zdjęcie: Spotkanie klubowe

Spotkania klubowe

Żywo migające dłonie i przysunięte blisko głowy to charakterystyczne obrazki towarzyszące zjazdom klubowym. Głuchoniewidomi z Mazowsza spotykają się dwa razy w miesiącu w śródmiejskim Domu Kultury. Takie „zloty” organizuje w całej Polsce 13 wojewódzkich jednostek Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym (TPG). Są one źródłem ogromnej radości, a dla wielu jedyną okazją, aby spotkać się z przyjaciółmi przy herbacie i ciastku, posłuchać nowinek, porad, dowiedzieć się o przygotowanych przez TPG wydarzeniach, przeczytać coś ciekawego, a także nawiązać nowe cenne znajomości, a być może nawet poznać swoją drugą połówkę (w „klubie” zakochali się w sobie np. Patryk i Iza, którzy niedawno wzięli ślub).

Na spotkania – zwłaszcza w dużych miastach – przychodzą głównie starsze osoby głuchoniewidome z przewodnikami pełniącymi funkcję tłumaczy. Młodzieży nie zjawia się zbyt wiele. Nikogo to nie dziwi. Starsi klubowicze mówią, że to zdrowy objaw świadczący o tym, że młodzi starają się realizować swoje pasje i plany. TPG udaje się każdego roku odnajdywać nowe osoby ze sprzężonym uszkodzeniem słuchu i wzroku. Niektóre z nich, gdy trafiają do klubu, po raz pierwszy w życiu poznają innych głuchoniewidomych.

„Spotkania klubowe pokazują głuchoniewidomym, że nie są sami, że są inne osoby, które nie widzą i nie słyszą i mają podobne problemy, lecz starają się sobie radzić – mówi Ewa Skrajnowska, organizatorka spotkań klubowych w Warszawie. – Dla osób starszych, mieszkających samotnie i rzadko opuszczających dom, spotkania klubowe są okazją, aby wyjść, porozmawiać z innymi, uzyskać aktualne informacje o tym co jeszcze TPG dla nich organizuje. Mogą liczyć na wsparcie tłumaczy-przewodników oraz skorzystać ze specjalnego systemu ze słuchawkami, który wspomaga słyszenie”

Zdjęcie: Obóz przetrwania

Obozy przetrwania

Kilkanaście osób głuchoniewidomych co roku bierze udział w organizowanych przez TPG trzydniowych „obozach przetrwania”. Tu mogą one sprawdzić się, pokonać ograniczenia, obawy, słabości, uwierzyć w siebie i swoje możliwości. W polowych warunkach i śpiąc pod namiotami, uczą się niezależności. Po opuszczeniu samochodu wszystkie czynności wykonują samodzielnie przy wsparciu wolontariuszy.

Same rozstawiają namioty, kuchnię polową, zbierają chrust w lesie, rozpalają ognisko, przygotowują posiłki i pełnią nocną wartę. Na „survivalowców” czekają poza tym rozmaite wyzwania: tory przeszkód, rzut oszczepem do celu i na odległość, trasa tyrolska, a nawet wakeboarding. Uczestnicy obozu TPG to jedne z pierwszych na świecie osób głuchoniewidomych, które zjeżdżały na bloczku po linie i uprawiały sport stanowiący połączenie nart wodnych, snowboardingu oraz surfingu. Ukoronowanie pełnego emocji dnia stanowi pieczenie ziemniaków przy ognisku.

„Na obozie wiele osób przekonuje się, że może robić różne rzeczy, choć wcześniej wydawało im się, że nic nie potrafią – mówi Mateusz Kotnowski, pomysłodawca „obozów przetrwania”. – Gdy wracają do domu, wiedzą już, że umieją rozłożyć i złożyć namiot, zbudować kuchnię polową, wejść na drzewo i zjechać na linie czy rozpalić ognisko. Leszek z Gdańska po zakończonym obozie powiedział, że jeśli nawet przestaną jeździć wszystkie pociągi i autobusy w Polsce, to on na obóz dotrze pieszo”.

Zdjęcie: Praca

Więcej niż praca

Wielu głuchoniewidomych chce podjąć pracę, gdyż umożliwia ona usamodzielnienie się, wyjście z domu i przebywanie z ludźmi. Znalezienie zatrudnienia nie jest jednak dla nich łatwe. Trudności wynikają zarówno ze specyfiki ich niepełnosprawności, jak i niewiedzy pracodawców na temat potrzeb osób ze sprzężonym uszkodzeniem słuchu i wzroku. A przecież wystarczy zapewnić odpowiednie oprzyrządowanie stanowiska! Zwykle na początku niezbędne jest również wsparcie trenera pracy, który wspomaga podopiecznego we wszystkich czynnościach związanych z wykonywaniem zadań zawodowych.

Głuchoniewidomi pracują w różnych zawodach i na różnych stanowiskach, jednak większość zatrudniona jest w zakładach pracy chronionej. Kilka osób z jednoczesną dysfunkcją słuchu i wzroku pracuje w Spółdzielni Niewidomych Sinol w Gdańsku. Zajmują się głównie konfekcjonowaniem wyrobów metalowych, montażem i pakowaniem niewielkich elementów, jak zatyczek na słuchawki, etykietowaniem, foliowaniem, a także wyrobem domowych i gospodarczych szczotek.

„Praca, oprócz strony finansowej, zapewnia osobom głuchoniewidomym przebywanie w grupie – mówi Andrzej Ciechowski, wieloletni doradca zawodowy w zakładzie Sinol. – Właśnie w pracy nawiązują one nowe znajomości, przyjaźnie, znajdują życiowych partnerów. Dlatego też praca jest dla nich szczególnie ważna”.